Co byś zrobiła aby cofnąć czas? Co
oddałabyś w zamian? Przechodzisz przez niedowierzanie, złość,
żal, poniżenie, tylko po to, aby na samym końcu pogodzić się z
losem. A życie wcale nie zostało dla Ciebie usłane różami.
Gdzieś po drodze zostałaś pozbawiona wszystkiego. Śmierć
ukochanej osoby to klęska dla Ciebie, to dzień, w którym zabrano
ci wszystko. Cały czas masz wrażenie jakby to było wczoraj.
Mieliście tyle wspólnych planów na przyszłość. Byliście
szczęśliwi. Byliście razem i tyle wystarczało wam do szczęścia.
Jednak los sobie z was zadrwił i zniszczył to wszystko.
On...jednego dnia żył, a drugiego po prostu go nie było. Teraz
patrzysz nieprzytomnym wzrokiem na jego grób i jedyne co ciśnie Ci
się na usta to „ Dlaczego Ty?”. Dałabyś wszystko aby w tej
chwili był przy Tobie. Przed oczami cały czas masz widok jego
martwego ciała, jego pustych oczu, które kiedyś patrzyły na
Ciebie z uwielbieniem i miłością. Dlaczego nie można zacząć wszystkiego od
nowa? Dlaczego los nie daje drugiej szansy? Dlaczego tylko raz można
spróbować?
Ale byliście kiedyś szczęśliwi.
Razem.
***
Megan Courtney przykucnęła przed
tablicą i zaczęła wodzić wzrokiem po marmurowej płycie. Jej
brązowe włosy podniósł lodowaty podmuch wiatru, lecz nawet się
nie wzdrygnęła. Pogrzeb pamiętała jak przez mgłę. Pełno ludzi, pełno łez, pełno krzyku i pełno bólu. Na samo
wspomnienie zakręciło jej się w głowie.
-Kocham cię. - Wyszeptała czując jak
łzy toczą się po jej policzkach. Nikt jej jednak nie odpowiedział.
Na cmentarzu panowała cisza i spokój, tylko drzewa szumiały
spokojnie, kołysząc się zgodnie z podmuchami wiatru. Dziewczyna
klęczała jeszcze przez chwilę, zanim wstała i otrzepała kolana.
W tej chwili niebo przecięła błyskawica a z nieba zaczął padać
deszcz. Uważnie rozejrzała się dookoła i postawiła kołnierz
płaszcza tak, by zasłaniał jej policzki, choć było to całkowicie
zbędne. Jej twarz i tak była już cała mokra a wilgotne włosy
poprzylepiały jej się do policzków. Ostatni raz spojrzała na
złote litery.
Mark Wright
*1991 – 2012
Widząc jego imię poczuła, że jest
na skraju wytrzymałości i za chwilę zacznie się jej histeria.
Mocno zacisnęła powieki i puściła się biegiem w stronę ulicy.